Doomed By The Living Dead, czyli Mercyful Fate pod batutą Hanka Shermanna

Od kilku dni nie mogę się uwolnić od Doomed by the living dead, który coś mi uświadomił, poniekąd związanego z ostatnim wywiadem, w którym King Diamond tłumaczy dlaczego powrót MF to nie reunion, a ponoć kontynuacja składu, który nagrał Dead Again i 9.

Chociaż styl MERCYFUL FATE na EP z 1982 r. się dopiero kształtował, już wtedy można było usłyszeć charakterystyczne solówki. Aczkolwiek gdy się spojrzy w creditsy i przysłucha im uważniej to można zauważyć, że owszem, Hank Shermann napisał wraz z Kingiem riffy, ale jeśli chodzi o solówki to jeszcze nie miał takich umiejętności i w Doomed by the living dead to Michael Denner gra ich więcej i są one bardziej melodyjne, podczas gdy Hank błądzi po gryfie i ratuje się pasażami po skali, kiedy brakuje mu pomysłu. Tym bardziej boli, że dziś Michael jest dyskredytowany przez zespół.