Marvel Cinematic Universe – plany Marvel Studios na lata 2023-2025
„Mają rozmach skurwysyny” chciałoby się rzec, kiedy się widzi, jakie plany na rozwój #marvelcinematicuniverse ma Marvel Studios.
5 i 6 Faza, czyli Marvel Cinematic Universe 2023-2025
Na ostatnim panelu z okazji #SDCC2022 Kevin Feige zaprezentował plany na piątą i szóstą fazę MCU, która ukaże się na przestrzeni lat 2023-2025 i zamknie drugą sagę zwana The Multiverse Saga. Natomiast obecna czwarta faza zakończy się w listopadzie filmem Black Panther: Wakanda Forever.

To tylko potwierdza moje przypuszczenia, że aktualna era w MCU była erą postEndgame’ową. czyli miała pokazać jak świat wraca do normalności po wydarzeniach z tego filmu oraz to jak bohaterowie sobie radzą z tymi faktami, jak przepracowują je w sobie, a także oczywiście wprowadzić koncept multiwersum. Oznacza to, że tak w zasadzie od 2019 r. w MCU trwa stan przejściowy, dlatego nic dziwnego, że ludzie narzekają.
I mają na co, bo już obecna liczba produkcji z tego uniwersum, ilość faktów do przyswojenia jest przytłaczająca dla nowych widzów i wymaga poświecenia sporej ilości czasu, aby być ze wszystkim na bieżąco. To dało się we znaki przy filmie Doctor Strange w Multiwersum Obłędu, a wkrótce będzie jeszcze gorzej, bo model dystrybucji się nie zmienia, a wręcz jeszcze bardziej zagęszcza przez co w 2023 i 2024 r. zostaniemy zalani produkcjami ze świata Marvela, które będą się ukazywać zarówno w kinach, jak i na Disney+.
Oczekiwania na 5 i 6 fazę vs Rzeczywistość i wnioski 4 fazie
Naturalnie, najbardziej zaangażowani fani będą je oglądać, ale faktem jest, że nie każda produkcja jest tak ciekawa. Gdyby nie istnienie obietnicy, że nawet seriale teoretycznie coś wnoszą do tego świata to wiele z nich można by spokojnie pominąć, bo jak się ostatnio okazało, część produkcji jest na tyle odrębna, że właściwie mogłaby być samodzielna, bo z reguły poza postacią nie wnosi ona nic do MCU i w kolejnych produkcjach nie widać, ani nie czuć póki co wpływu tamtejszych wydarzeń.
Z tego powodu czwarta faza wydaje się strasznym bałaganem, przez który odechciewa się śledzić co będzie dalej. Tym bardziej, że niestety nagromadzenie tych premier sprawia, że te filmy i seriale wyglądają coraz bardziej nijako. Już Spider-Man: No Way Home to pokazał (mimo iż podobał się i fanom i krytykom), ponieważ większość walk toczyła się w ciemności, co szczególnie odbiło się na finałowym starciu, które powinno być ucztą dla oczu wszystkich fanów Tobey’ego Maguire’a, Andrew Garfielda i Toma Hollanda, a tymczasem ogólna ciemność i montaż sprawiły, że nie da się rozpoznać co się dzieje, kto gdzie jest i który Spider-Man jest który, dopóki nie zdejmie maski.
Czy czekam na kolejne filmy Marvela?
Dlatego chociaż czekam na kolejne fazy i pewnie tak jak dotychczas, będę oglądał wszystko co wychodzi, to realnie czekam tylko na kilka produkcji. Mianowicie na trzeciego Ant-Mana, trzecich Strażników Galaktyki, serial o Agacie Harkness, czwartego Kapitana Amerykę i dwa nowe filmy Avengers. Oczywiście w przypadku szóstej fazy na razie ujawniono tylko trzy produkcje, a reszta będzie ujawniana później, ale są jeszcze zapowiedziane animacje, które póki co nie wiadomo czy będą powiązane.
Jednak mam nadzieje, że będą, bo Spider-Man: Freshmen Year ma niby rozgrywać się przed wydarzeniami wprowadzającymi Spider Hollanda do MCU (co trochę się gryzie z tym, że Daredevila spotkał dopiero w No Way Home, a w obsadzie animacji jest on już teraz) do tego X-Men 97, mimo iż jest kontynuacją kreskówki z lat 90, to mógłby być okazją do wprowadzenia X-Menów, bo i w Doktorze Strange’u i Ms. Marvel pojawiły się motywy nawiązujące do właśnie tej animacji, a nie filmów wydawanych na początku XXI wieku, które są już na Disney+.
No, ale pożyjemy i zobaczymy, jak MCU poradzi sobie w najbliższych latach.