Ród Smoka – pierwsze wrażenia z nowego hitu HBO
„Nadeszła wiekopomna chwila” – wczoraj na HBO i HBO Max zadebiutował House of the Dragon, czyli wyczekiwany prequel do Game of Thrones. Do tej pory nie miałem do czynienia z tym serialem, bo nie jestem fanem settingu fantasy, więc cały ten fenomen ominął mnie szerokim łukiem.
Dlatego obejrzałem pierwszy odcinek z czystej ciekawości, aby chociaż w minimalnym stopniu zrozumieć, o co tyle szumu. Właściwie jedyne, czego oczekiwałem to, aby Ród Smoka nie tyle wyjaśnił, dlaczego jest najbardziej wyczekiwaną i promowana przez HBO produkcją, co zachęcił mnie do ewentualnego sprawdzenia ośmiosezonowego pierwowzoru. Tym bardziej że odcinki Rodu Smoka będą wychodziły pojedynczo przez dziewięć kolejnych tygodni, czyli niemalże do końca października, a ja jestem bardziej fanem bingewatchingu, więc mógłbym teraz skupić się na Grze o Tron, a do Rodu wrócić, kiedy cały sezon będzie już dostępny w streamingu, albo kiedy ukaże się kolejny odcinek.

Muszę przyznać, że mimo zerowego przygotowania, przerażającej mnie długości odcinka (wolę, aby te były krótsze, ale bogatsze w treść niż dłuższe i rozwleczone) to całkiem dobrze mi się oglądało ten pilot, a celowo obejrzałem go chwilę po równoczesnej premierze na streamingu i w telewizji o 3 w nocy, bo jeśli wówczas bym zasnął, to nic by się nie stało. Miałbym wtedy jasny sygnał, że to nie dla mnie, co mógłbym usprawiedliwić tym, że byłem zmęczony i tak po prostu wyszło.
Jednak mimo późnej godziny i mojego niezbyt zobowiązującego nastawienia (a może właśnie dzięki niemu) chłonąłem każdą scenę, każdą minutę jak gąbka. Praktycznie ani na chwilę nie oderwałem wzroku, z wyjątkiem kilku mocnych scen, które były wystarczająco szczegółowe, abym odruchowo zamykał oczy. Aczkolwiek dzięki nim zacząłem się zastanawiać, co za chwilę się wydarzy, jak widowiskowe i zaskakujące będą kolejne sceny – co przypomniało mi odczucia towarzyszące podczas oglądania pierwszego sezonu The Boys, bo tam też byłem ciekaw, co twórcy jeszcze wymyślą, aby utrzymać uwagę widza.
Aktualnie trudno mi powiedzieć, czy Ród Smoka mi się podoba, ale na pewno jego początek zaintrygował mnie na tyle, abym chciał zobaczyć przynajmniej następny odcinek.