The Last of Us (HBO) – początek sezonu 2 oczami fana gry

Dwa lata trzeba było czekać na dalszą adaptację The Last of Us od HBO. To zdecydowanie mniej niż to, ile czasu upłynęło między premierą pierwszej a drugiej gry. Jednak czy było warto i drugi sezon będzie równie udany?

CZY THE LAST OF US POTRZEBOWAŁO KONTYNUACJI?

Chociaż powstanie drugiego sezonu było formalnością, nie czekałem na kontynuację The Last of Us od HBO tak bardzo, jak na to, co wyszło w 2023 roku. Aczkolwiek adaptacja dwójki ciekawiła mnie znacznie bardziej niż jedynki. Otóż uważam, że gra miała sporo problemów, które serial mógłby naprawić. Tym bardziej że nie obrosła takim kultem jak poprzednia.

Doskonale pamiętam, jaką polaryzację spowodowała gra Naughty Dog w 2020 roku, którą nawet recenzowałem w okolicach premiery. Dlatego najbardziej mnie intryguje, jak 2. sezon będzie odbierany i jak to się odbije na oglądalności. Pewne jest, że przez najbliższe 7 tygodni o produkcji będzie się sporo dyskutowało.

CZY THE LAST OF US POWINNO SIĘ TRZYMAĆ WIERNIE PIERWOWZORU?

Pierwsze The Last of Us jest tak filmową produkcją, że wydało się, iż nie potrzebowała ona żadnych zmian, aby stać się dobrym serialem. Rzeczywistość nie tylko pokazała, że były one konieczne, ale i wzbogacały oryginał poprzez rozbudowanie kilku wątków.

Dlatego teraz liczyłem na zmiany. Rozbicie materiału źródłowego na kilka sezonów sprawia, że twórcy nie muszą się spieszyć. Mogą dać sobie i widzom czas, aby lepiej ukazać relację między postaciami i ich motywacje. Pierwszy odcinek już to dostarcza, więc obecnie jestem usatysfakcjonowany, nawet jeśli przez nowe wątki trochę cierpi tempo.

Nie da się jednak ukryć, że nie był to tak emocjonujący i zaskakujący odcinek, jak np. pilot pierwszego sezonu. Chociaż śledzenie kolejnych wydarzeń mi się nie dłużyło, epizod nie dostarczył niczego, o czym nawet znając grę, nie myślałbym przez najbliższe dni. Poza wstępem do odcinka, wszelkie zmiany nie były na tyle duże, aby wybijały z immersji. Liczę jednak na to, że w następnych tygodniach zobaczę większą ingerencję twórców w materiał źródłowy. Mimo iż miał on świetny pomysł, miał kilka dziur, które forma serialu może załatać. Dlatego przedstawienie zamiarów Abby na początku pierwszego odcinka zaliczam na plus. Otóż nie tylko zapowiada wydarzenie, którego będzie się oczekiwać, ale i ustanawia wyraźnie rolę postaci. Jednocześnie rozumiem tych, co uważają, że likwiduje tajemnicę, towarzyszącą przez dłuższy czas podczas grania w grę.

Czy jestem gotowy, by ponownie PRZEŻYĆ TĘ HISTORIĘ?

The Last of Us 2 wyszło w 2020 roku. Chociaż od premiery gry minęło pięć lat, wciąż pamiętam tę historię. Neil Druckmann przygotował opowieść, która wciąż żyje w pamięci i wciąż budzi spore emocje. Dlatego osobiście nie sądziłem, że 5 lat później przyjdzie mi i widzom Max śledzić ją ponownie. Z tego względu, nie jestem przekonany do oglądania co tydzień i sam raczej poczekam na całość, by ją obejrzeć za jednym zamachem. Zatem prędzej opiszę swoje wrażenia po całym drugim sezonie, a nie na bieżąco.

Mimo to uważam, że forma tradycyjna wydawnicza, jaką preferują Max i HBO, pomoże przetrawić to, co przygotowali dla widzów Neil Druckmann i Craig Mazin.