Popiór wkracza w Międzyświat

Długo trzeba było na to czekać, ale wreszcie Popiór ponownie siadł na muzycznym oknie, mimo iż jednej lotki mniej. Czy spadkobierca grupy Kat i Roman Kostrzewski sprosta oczekiwaniom?

Czym jest Popiór?

Popiór to zespół Jacka Hiro i Jacka Nowaka powstały na zgliszczach grupy Kat i Roman Kostrzewski. Nazwa pochodzi od tytułu i imienia postaci z ostatniego krążka kapeli, który oba Jacki współtworzyły.

Po tym jak główny wokalista odszedł z tego świata, muzycy zostali z materiałem, który miał być następną płytą KRK. Jednak nie rzucili go w kąt, tylko postanowili, że mimo wszystko zaprezentują go światu, zapraszając do współpracy znanego z Deathyard Chrisa Hoflera. Premiera albumu ma się odbyć jeszcze w tym roku, ale już teraz udostępniono pierwszy fragment noszący nazwę Międzyświat.

„Magiczny portal w Międzyświat”

Nie ukrywam, że z racji bycia wielkim fanem Romana i ostatniego wydawnictwa byłem ciekaw tego, jak faktycznie brzmi jego kontynuacja. Co prawda, o warstwę muzyczną byłem spokojny, bo domyślałem się, czego mniej więcej należy się spodziewać. Jeśli pamiętasz, drogi Czytelniku, takie utwory jak Tarło, Modłości lub Odmieńcy to Międzyświat brzmi jak ich idealny miks. Być może nawet bardziej w stronę Tarła i utworów z Bastarda, gdyż kompozycja jest wypełniona agresywnymi riffami, a melodyjne refreny czy solówki pojawiają się tu sporadycznie. Z drugiej strony to tak jak pisał Roman jeden, długi hit, bo trwający blisko 6 minut, który powoduje przyjemny niedosyt. Międzyświat zachęca do kilkukrotnego odsłuchu i wzbudza chęć otrzymania kolejnych numerów, a najlepiej to całej płyty już teraz.

Jednak kwestia wokalu i tekstów to coś, co rodzi wiele pytań. Po pierwsze, gdy okazało się, że frontmanem został Chris z Deathyard, człowiek się zastanawiał, czy teksty będą po polsku. Po drugie, czy słowa do jakiegoś stopnia zostały napisane przez Kostrzewskiego. A jeśli nie, to czy nowy autor będzie w stanie jakoś nawiązać do sposobu pisania Romka lub po prostu odtworzyć klimat. No i Międzyświat daje dość jasną odpowiedź.

Otóż pojawiają się nawiązania i to niekiedy bardzo oczywiste. Nawet jeśli je pominiemy, to w tych wersach czuć pewien mistyczny klimat. Co prawda, brakuje im finezji, przez co linia melodyczna sprawia wrażenie topornej, ale myślę, że to dobry pomost. Z jednej strony nie ma wątpliwości, że to napisany od zera tekst, a z drugiej mógłby zostać napisany przez Romana. Jednak wówczas byłoby to dzieło surowe, wymagające poprawek.  Tymczasem teraz nie mamy do czynienia z nim, więc pewne rzeczy można wybaczyć, zwłaszcza że to dopiero początek nowej historii.  Moim zdaniem jest naprawdę obiecujący i uważam, że każdy fan grupy Kat i Roman Kostrzewski powinien się z nim zapoznać.