The Last of Us (HBO) – 7 odcinek oczami fana gry
The Last of Us (HBO) dobiega powoli do końca, a z tygodnia na tydzień budzi coraz więcej emocji. Dlatego nie mogłem się doczekać odcinka siódmego, który jest adaptacją dodatku zatytułowanego Left Behind.
POZOSTAWIENI W NIEPOKOJU WYRUSZAMY W PRZESZŁOŚĆ THE LAST OF US
Poprzedni, szósty odcinek był emocjonujący i to bardzo. Jego koniec był tego idealnym przykładem, ale dla osób nieznających gry ma prawo być mocnym cliffhangerem. Najpewniej chcieliby oni poznać rozwiązanie już w najbliższym epizodzie. Dlatego jestem bardzo ciekawy, jak zostanie on przez nich odebrany, bo tę zagadkę rozwiązuje jedynie częściowo.
Left Behind jest adaptacją wydarzeń, które miały miejsce w dodatku do oryginału o tym samym tytule. Jego główną bohaterką była Ellie, a akcja rozgrywała się w teraźniejszości i przeszłości. Pierwsza linia czasowa była o tyle ważna, ponieważ wypełniała lukę, którą pozostawił przeskok zastosowany tuż po tym, co się wydarzyło w uniwersytecie. Natomiast druga pozwala poznać przeszłość Ellie, a zwłaszcza kulisy ugryzienia dziewczyny.
Także potencjał na nową, rozbudowaną opowieść był spory, lecz oryginalnie jest to krótki epizod uzupełniający jedynie główną historię. Zważywszy na pierwszy zwiastun serialu, miałem nadzieję, że twórcy rozbudują ją w takim stopniu, jak rozbudowali historię Billa i Franka.
Tymczasem serial adaptuje oryginalne wydarzenia niemal jeden do jednego. Aczkolwiek to mnie nie dziwi, ponieważ scenarzystą odcinka jest Neil Druckmann, czyli jeden z dwóch głównych twórców pierwowzoru, a już przy epizodzie drugim pokazał, że chciał przenieść swoje dzieło dość wiernie.
Największą zmianą jest rezygnacja z pogłębionej prezentacji teraźniejszości. Dla mnie jest to zrozumiałe, ponieważ w dodatku były to jedynie etapy, które mają dostarczyć emocji związanych z czystą rozgrywką. A jak wiadomo, twórcy stosują sekwencje akcji tylko wtedy, gdy mają jakiekolwiek uzasadnienie fabularne. Ma to także sens z perspektywy nadciągających wydarzeń. W tym momencie czasy obecne miały dać odpowiedź na pytanie, czy Joel wciąż żyje.
ZMIANA PERSPEKTYWY
Całkowite skupienie się na Ellie ma rację bytu także z uwagi na poprzedni odcinek, w którym to czternastolatka ponownie nawiązuje do straty kogoś bliskiego. Teraz wszyscy mogą to zobaczyć na własne oczy.
Jednak atmosfera podczas tego odcinka przez większość czasu jest sielankowa, wręcz romantyczna. Oczywiście jest to zrozumiałe z uwagi na obecność Riley, lecz też jest niejako nawiązaniem do jednego z wątków poprzedniego odcinka, czyli jak wyglądałoby spokojne życie, gdyby nie było pandemii. W przypadku Joela wiemy, że pewnie pasłby owce na ranczo, natomiast Ellie czerpałaby z uroków nastoletniego życia, by potem zostać oficerką Fedry. Tematu żołnierskiej przyszłości w grze nie było, lecz ponownie uważam, że jest to dobre uzupełnienie historii. Ciekawsza zmiana zaszła jednak w salonie gier.
ROMANTYCZNA RANDKA Z MORTAL KOMBAT II
Otóż automat do gry, w którą Ellie chce zagrać, nie działa. Jednak jej towarzyszka, przedstawia jej alternatywę polegającą na wykorzystaniu wyobraźni. Ta scena poza tym, że jest większą dawką interaktywności dla gracza ma wymiar symboliczny. Otóż dzięki temu nastolatka może wykreować nie tylko wymarzoną rozgrywkę, ale i ogólnie idealną rzeczywistość.
Twórcy prawdopodobnie wiedzieli, iż z perspektywy biernego obserwatora ta scena nie będzie miała takiego impaktu, dlatego zdecydowali, że w serialu automat będzie działał.

Redakcja Kotaku napisała artykuł o tym, iż nie była to najlepsza decyzja. Poniekąd ją rozumiem, lecz uważam, iż nowa wersja również ma symboliczny wydźwięk. Mianowicie dla Ellie jest to ponownie jedna z niewielu namiastek życia, którego nigdy nie miała.
Jednak ta scena ma wyjątkowe znaczenie także z punktu widzenia gracza. Otóż gra, w którą Ellie może zagrać to kultowy Mortal Kombat II (a to nie jedyna prawdziwa gra, która jest w salonie). Dla mnie to nie lada przeżycie, ponieważ jestem fanem tej serii, a druga część jest jedną z moich ulubionych odsłon.

Ponadto twórcy sprawili mi dodatkową, personalną radość. Otóż Ellie w rewanżowej walce z Riley wybiera mojego ulubieńca Barakę, wygrywa i ma okazję zobaczyć jego Fatality. Jednym słowem – jako fan nie mogę być bardziej szczęśliwy.
Co więcej, obecność Mortal Kombat II można powiązać z planami wobec tej 30-letniej marki. Otóż właściciel Warner Bros ogłosił niedawno, że dwunasta część serii ukaże się jeszcze w tym roku. Dla fanów rozczarowaniem mógł być fakt, że ta deklaracja padła na zamkniętym spotkaniu dla inwestorów. Dlatego pojawienie się MK2 w serialu można wykorzystać jako świetny pretekst do opublikowania oficjalnej zapowiedzi w postaci zwiastuna.
CZY 7 ODCINEK BĘDZIE W GRONIE NAJLEPSZYCH ODCINKÓW THE LAST OF US?
Wracając jednak do głównego tematu, nadszedł czas na podsumowanie siódmego odcinka. Moim zdaniem jest to kolejny dobry epizod, na pewno najlepszy z Ellie w roli głównej. Jednakże nie został on rozbudowany na tyle, aby czymś więcej niż solidnym uzupełnieniem historii. Tak było w oryginale i tak jest w serialu, przez co nie wywołał on u mnie większych emocji.
Co więcej, nie zdziwię się, jeśli zwykli widzowie uznają Left Behind za słaby odcinek i to nie ze względu na relację dwóch młodych dziewczyn. Osobiście bardzo szybko przeszedłem myślami do przedostatniego rozdziału tej historii.