The Last of Us (HBO) – 3 odcinek oczami fana gry

THE LAST OF US (HBO) ODNIÓSŁ SUKCES, ALE CZY NA DŁUGO?

Chociaż The Last of Us od HBO jest emitowane od niedawna, to zdążyło sobą zainteresować tak wielu widzów (pierwszy odcinek został obejrzany przez 22 miliony osób), że potwierdzenie o powstaniu kolejnego sezonu padło już po emisji drugiego epizodu. Jednocześnie pojawiały się doniesienia, że trzeci epizod może być prawdziwym testem oglądalności, ponieważ jego treść ma potencjał, by podzielić widownię.

Jako osoba, która grała w oryginalne gry ani trochę mnie to nie zdziwiło, bo mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać. Aczkolwiek wiedząc po The Last of Us Part II do czego zdolny jest Neil Druckmann sam miałem niemałe obawy. Jak ostatecznie wyszło?

THE LAST OF US (HBO) – 3. ODCINEK TO HIT CZY KIT?

Zarówno oficjalny zwiastun, jak i doniesienia z sieci potwierdzały, że w dużej mierze ten epizod skupi się na historii Billa i Franka, która w oryginale została jedynie wspomniana, przez co nie budziła tak dużych emocji. To dobitny komunikat, że tym razem będą spore zmiany, które mają na celu uzupełnić wątki nierozwinięte w grze. Dlatego ze sporą ciekawością wyczekiwałem nocnej emisji na HBO Max, bo ten odcinek miał pokazać czy wprowadzane zmiany zdają egzamin i czy scenarzyści potwierdzą swoje umiejętności.

Tymczasem nie tylko nie zabrakło scen żywcem wyjętych z gry i puszczania oczek do fanów tego medium, ale i zachowano wypracowany klimat, przez co nie miałem wrażenia, że oglądam coś innego niż The Last of Us (HBO).

Twórcy niejednokrotnie zapowiadali, że chcieli, aby także gracze znający tę opowieść czuli pewną świeżość i mogli się zaskoczyć. Moim zdaniem to się udało. Teraz obserwując Billa (którego gra idealnie dobrany Nick Offerman), nie tylko go rozumiałem dlaczego jest mało sympatycznym typem, ale i byłem zaangażowany w związane z nim wydarzenia tak bardzo, że finał jego wątku, mocno mnie wzruszył, gdyż jest najdobitniejszą ilustracją przesłania tego serialu. Natomiast w oryginale żegnałem się z nim bez żalu, może nawet z lekką pogardą.

Chroń tych, których możesz chronić

Nawet jeśli relacja z Frankiem nie była idealna, a niektóre sceny mogłyby być skrócone lub zastąpione tymi z oryginału, to uważam, że jest to nie tylko najlepszy odcinek, ale i jedna z najlepiej ukazanych relacji homoseksualnych w filmach i serialach. Była ona naturalna i przejmująca, a nie wepchnięta na siłę i potraktowana po macoszemu tylko po to, aby odhaczyć listę elementów mogących zwiększyć oglądalność i liczbę widzów. Dla serwisów, które chcą tworzyć treści pod kątem poprawności politycznej 3. odcinek The Last of Us (HBO) powinien być wzorem do nauki. Zwłaszcza że dzięki temu odcinkowi mamy kolejny utwór, który zyska drugą, popkulturową młodość.

Natomiast pełną, spoilerową analizę odcinka znajdziecie na Spotify, która powstała w ramach specjalnych wydań podcastu Po(gra)dane.