The Game Awards 2022 – wrażenia po gali
Noc z The Game Awards 2022 oficjalnie została zarwana i przeszła do historii.

Swoista Wigilia dla graczy w tym roku miała być krótsza i bogata w zwiastuny, do tego pełna Steam Decków rozdawanych co minutę. Także oczekiwania były niemałe, choć ponownie parę rzeczy została potwierdzona już wcześniej. A gier pokazano całą masę i gdyby nie podsumowanie od PPE.pl, w którym są wszelkie zwiastuny i informacje to ciężko by było wszystko zapamiętać.
Zwłaszcza, że w tym roku tempo było wysokie, praktycznie co chwila było coś wartego, jakieś niespodzianki, przysłowiowe bomby. Aczkolwiek można sobie te tytuły jakoś posortować, bo w tym roku włodarze najważniejszych platform – Dystrybutor Nintendo Polska PlayStation Polska Xbox miały swoje tytuły, choć Microsoft miał zauważalnie mniej produkcji, bo raptem trzy, z czego dwie to rzeczy, o których wiadomo od jakiegoś czasu (Replaced i Atomic Heart). Za to najwięcej łakoci przywiozło PlayStation, które oryginalnie miały się okazać na wielkim pokazie Showcase, ale ten się nie odbył.
Większość z nich to rzeczy, których można było się spodziewać jak porty The Last of Us i Returnal od Housemarque i Naughty Dog, LLC na PC czy kontynuacja Death Stranding od KOJIMA PRODUCTIONS, ale w moim odczuciu w tym roku nie było słabej zapowiedzi.
Oczywiście pierwsze zwiastuny często nic nie mówią, albo pokazują zupełnie co innego, przez co nie zawsze odzwierciedlają to, jakie są gry, ale do tej pory zawsze były jakieś zapchajdziury, nie tylko w postaci reklam. Tych oczywiście nie zabrakło, ale na szczęście w tym roku było ich znacznie mniej i były znacznie krótsze. Także nie można było się nudzić (no chyba, że podczas przemowy po odbiorze nagrody przez Christophera Judge’a), choć część zwiastunów wydawała się bardzo podobna do siebie, wręcz zlewały się ze sobą, a niektóre jak chociażby zapowiadane Wild Hearts były tak krótkie, że przemknęły niezauważenie.
Jednak niemal każdy trailer pokazywał coś, czym jestem lub mógłbym być zainteresowany. Oczywiście moje serce skradł nowy zwiastun do TEKKEN 8, który nie tylko pokazał trochę gry w ruchu i nowe wyglądy postaci, które robią wrażenie (Law wyglądający jak skóra zdjęta z Bruce Lee), ale i zdradził trochę historii, dzięki czemu wiadomo już, że do serii po latach nieobecności powraca Jun Kazama.
Natomiast z nowości, które zostały pokazane to największe wrażenie zrobiły na mnie zapowiedzi Bayonetty Origins (Hellena Taylor pewnie też jest zachwycona) i Armored Core VI. Chociaż nowym tytułem od FROMSOFTWARE nie jestem zainteresowany to zwiastun prezentował się epicko.
Samo rozdanie nagród odbyło się bez większych zaskoczeń, przynajmniej jeśli chodzi o zwycięzców, bo na samej gali nie brakowało niespodzianek w postaci Ala Pacino czy jakiegoś młodzieńca, który wdarł się na scenę by pozdrowić Billa Clintona.
Podsumowując, tegoroczne The Game Awards uważam za bardzo udane, nawet jeśli nie wszystko mi pasuje w samej formule tego wydarzenia. Ot chociażby, mogło być krótsze, ale w tym roku nie było zbyt dużo przerw na pogadanki Geoffa czy występy muzyczne od czapy. Także warto było zarwać nockę, by potem być nie do końca wyspanym 